Do lasu po zdrowie

Każdy z nas kocha las. Prawda? No może poza grupą tych straumatyzowanych inwazją kleszczy… i jeszcze alergików, którzy nie cenią pylącej sosny. W każdym razie wszystkich, którzy nie wpadli jeszcze w sidła leśnej miłości, chcemy dziś sprowadzić do lasu, bo las, jak udowadniają naukowe badania, leczy. Tu od razu odsyłamy osoby lubiące sięganie do naukowych źródeł na amerykańską stronę National Library of Medicine – www.ncbi.nlm.nih.gov (po angielsku).

 

Jak zatem leczyć może nas las? Jakie tkwią w nim moce?

Otóż specyficzny mikroklimat lasu wpływa na wiele układów naszego ciała, wspiera naturalne siły naszego organizmu. Weźmy na przykład układ nerwowy. Monoterpeny (olejki eteryczne pochodzące z drzew iglastych) uspokajają, maja wpływ na równowagę psychiczną.

Badania potwierdzają, że częste przebywanie w lesie aktywuje układ przywspółczulny, a hamuje współczulny. Oznacza to, że na przykład nasze pobudzenie związane ze stresem, walką, wygasza się, a włącza się tryb relaksacyjno-regeneracyjny. W korze mózgowej zmniejsza się zaangażowanie kory przedczołowej, czyli przestajemy nieustannie myśleć o naszych problemach, a pozwalamy sobie na odprężenie.

Drzewa pochłaniają i neutralizują substancje toksyczne, takie jak dwutlenek siarki czy metale ciężkie. Poza tym, podczas transpiracji wprowadzają do powietrza parę wodną (kilkudziesięcioletnie drzewo może wprowadzić nawet kilkaset litrów wody). Ponadto zatrzymują pyły.

Roślinna społeczność leśna działa antyseptyczne, gdyż olejki drzew zwierają fitoncydy, czyli substancje hamujące rozwój bakterii i grzybów. Fitoncydy to takie leśne, lotne antybiotyki, gdyż wykazują działanie nie tylko grzybo i bakteriobójcze, ale też hamujące rozwój wirusów. Wdychanie leśnych fitoncydów pobudza krążenie krwi, wzmaga apetyt, obniża poziom złego cholesterolu.

Lasy są pełne olejków eterycznych. Szczególnie korzystne są te z drzew iglastych. Sosnowy na przykład działa bakteriobójczo, rozgrzewająco, wykrztuśnie, udrażnia drogi oddechowe, stymuluje pracę układu krążenia.

Roślinność, szczególnie ta iglasta, jonizuje powietrze ujemnie, a taka jonizacja wspomaga układ odpornościowy, nerwowy, układ krążenia, poprawia nastrój, sprawdza się także w leczeniu reumatyzmu.

W lesie odprężamy się, wydzielają się endorfiny, dotleniamy się, inhalujemy, odkażamy drogi oddechowe. To wszystko służy poprawie odporności organizmu. I choć nie zastąpimy leków lasem, to jednak pobudzamy organizm do swoistego samoleczenia.

Co ciekawe, w kontekście sylwoterapii (terapii lasem) przeprowadzono także badania komórek NK, tak zwanych natural killers, odpowiedzialnych za mechanizmy obronne w infekcjach i nowotworach. I tak, badania wykazują, że po „terapii lasem” ich aktywność i liczba wzrasta. Badaniom poddano także osoby z cukrzycą – okazało się, że po „leśnej terapii” spadał im poziom cukru, a nie było to związane z wysiłkiem fizycznym.

Japończycy od lat 70. XX wieku promują shinrin-yoku, czyli dosłownie kąpiel leśną. Całkowite zanurzenie się w lesie, zarówno psychiczne, jak i fizyczne. Skandynawscy lekarze zalecają swoim pacjentom spacery po lesie.

Pomyślmy, że 20 minut w lesie, daje taki sam skutek dotleniający jak 20 minut w komorze tlenowej, a zamiast kupować najnowszy model jonizatora powietrza czy nawilżacza z olejkami eterycznymi, wystarczy pójść do lasu. Możecie także wstawiać do wazonu gałązki sosny czy świerku – działają:)

„Zamieszkałem w lesie, albowiem chciałem żyć świadomie, stawiać czoło wyłącznie najbardziej ważnym kwestiom, przekonać się, czy potrafię przyswoić sobie to, czego może mnie nauczyć życie, abym w godzinę śmierci nie odkrył, że nie żyłem.” – pisał w połowie XIX wieku Henry Davida Thoreau w dziś już absolutnie klasycznym dziele „Walden, czyli życie w lesie”. Nie namawiamy do zamieszkania w lesie rzecz jasna, ale do jak najczęstszego bywania w nim i czerpania obecnej w nim energii, a przede wszystkim zdrowia. Las to harmonia, równowaga, moc koloru.

Teraz, taki końcowo majowy jest tak świeży i soczysty, pachnący i pełen rozśpiewanych ptaków… A potem nagrzany letnim słońcem i grzybiejący jesienią. Hmm, chyba jednak wszystkie wydania lasu są kuszące.