Przyszłość ludzkości będzie roślinna – co do tego nie mamy wątpliwości.

Badania z ostatnich 20 lat potwierdzają, że taka dieta przede wszystkim pomaga w zapobieganiu wielu schorzeniom i sprzyja walce z chorobami cywilizacyjnymi, które przyjęły charakter globalny i są przyczyną największej ilości zgonów na świecie.

Motywacją są także działania aktywistów ekologicznych, którzy podkreślają pozytywny wpływ odrzucenia mięsa i nabiału na kondycję planety.

Czy w takim razie nasze tytułowe pytanie nie jest kontrowersyjne?

Czy dieta roślinna może być szkodliwa?

Niestety tak.

I nie mamy tu na myśli stale poruszanych kwestii białka czy witaminy B12, ale jakość spożywanej żywności, bo ogromny wpływ na nasze zdrowie ma pochodzenie oraz jakość naszych produktów. Wegańskie posiłki mogą być zatem tak samo bezwartościowe, jak każde inne, bo wartość jedzenia, które spożywamy powinniśmy przede wszystkim mierzyć jego odżywczością. Prawda jest taka, że najwięcej wartości odżywczej ma żywność pochodząca z zweryfikowanego źródła, czyli ekologiczna.

Czym jest żywność ekologiczna?

Pytanie może wydawać się banalne, a jednak warto je sobie zadać. Otóż, to taka, która pochodzi z ekologicznego systemu produkcji objętego bardzo ścisłą regulacją prawną. Nie powinniśmy więc błędnie określać jej mianem „zdrowa żywność”, „dietetyczna”, czy „fit”. Dla tych określeń nie mamy żadnych wytycznych stosowania ani regulacji prawnych, są zatem tylko gołosłowiem.
W produkcie, który możemy nazwać ekologicznym, 95 % stanowią składniki zaklasyfikowane jako ekologiczne, a sam proces produkcyjny musi być oddzielony od produkcji nieekologicznej, inaczej nazywanej konwencjonalną.
W produkcji roślinnej nie stosuje się żadnych syntetycznych nawozów ani organizmów zmodyfikowanych genetycznie (GMO). Używa się jedynie pestycydy biologiczne, dopuszczone do stosowania w rolnictwie ekologicznym, a podstawą nawożenia są komposty, oborniki, wapno z glonów, nawozy zielone. W przetwórstwie ekologicznym stosuje się metody chroniące wartość odżywczą produktów, a ilość dopuszczonych naturalnych dodatków jest ograniczona i niewielka.
Współczesne, szerokie badania potwierdzają, że żywność ekologiczna jest znacznie zdrowsza od konwencjonalnej. Charakteryzuje się wyższą zawartością składników odżywczych (witamin, minerałów, pierwiastków). Jest dużo bogatsza w polifenole, których znaczenie dla długości i jakości naszego życia jest niebagatelne. Związki te mają działanie chroniące układ krążenia i układ nerwowy. Działają antynowotworowo i antybakteryjnie. Są antyoksydantami. Poza tym w surowcach ekologicznych mamy niższe stężenie kadmu, szkodliwego metalu ciężkiego, którego długotrwałe przyjmowanie zakłóca pracę organizmu, szczególnie układu oddechowego i układu krążenia. Potwierdzono także dużo mniejszą obecność związków azotowych, w tym azotanów o 30%, niezwykle szkodliwych azotynów aż o 87%. Azotyny biorą udział w powstawaniu nitrozoamin, które z kolei wpływają na rozwój komórek rakowych.

Pestycydy

Kolejną kwestią jest udowodniona czterokrotnie wyższa częstotliwość występowania pozostałości pestycydów w roślinach uprawianych nieekologicznie. U osób żywiących się ekologicznie pozostałości pestycydów w moczu są znacznie niższe. Pestycydy to przede wszystkim zagrożenie dla ludzkiego mózgu, szczególnie w okresie rozwoju mogą powodować trwałe jego uszkodzenia.
Niedawna historia, dla przypomnienia. Na początku roku 2020 wiele sieci handlowych wycofywało ze swoich sklepów kaszę gryczaną, gdyż przeprowadzone niezależne badania konsumenckie wykazały w wielu jej markach pozostałości herbicydu – glifosatu. W najbardziej ekstremalnych przypadkach dopuszczalna ilość tego związku była przekroczona siedmiokrotnie.
Przed glifosatem już w 2015 roku ostrzegała Światowa Organizacja Zdrowia, według jej oświadczenia substancja ta potencjalnie zwiększa ryzyko nowotworów, wpływa negatywnie na pracę układu pokarmowego (zaburza mikrobom jelitowy), może przyczyniać się do rozwoju Alzhaimera, autyzmu, cukrzycy, celiaklii, nietolerancji glutenu i niepłodności.
Glifosat niestety obecny jest powszechnie i właściwie trudno znaleźć produkty, które nie miały z nim żadnego kontaktu. Wchodzi w skład między innymi raundupa, czyli środka chwastobójczego, stosowanego nie tylko przy uprawie zbóż przeznaczonych dla ludzi i na pasze dla zwierząt, ale także do odchwaszczania sadów czy przestrzeni miejskich. Niestety często zupełnie nierozsądnie wykorzystywany w „domowych” ogródkach, z których później, jak nam się wydaje, mamy swoje własne, „zdrowe” warzywa. Glifosat wykrywa się w wielu produktach spożywczych. Obecny jest w pieczywie, płatkach śniadaniowych, batonikach zbożowych, jajkach. Jego obecność stwierdzono w glebie, ale także w wodzie, nawet w ujęciach wody pitnej.
Mimo najnowszych badań i ostrzeżeń WHO, Komisja Europejska przedłużyła zezwolenie na stosowanie go do 2031 roku. Jednak już od kilku lat w niektórych państwach europejskich obowiązują ograniczenia w stosowaniu glisofatu. Za wycofaniem substancji opowiedziała się Międzynarodowa Agencja Badań nad Rakiem, a także Międzynarodowa Federacja Ginekologii i Położnictwa, gdyż substancję znajduje się także w tamponach, wkładkach higienicznych czy płatkach kosmetycznych. Dostrzeżenie zagrożenia, jakie niesie ten środek utrudnia z pewnością fakt, że początkowe badania przy wprowadzaniu go w latach 70. na rynek wykazywały jego biodegradowalność, i tak został zapamiętany.
Pocieszać może fakt, że badania przeprowadzone na kaszach gryczanych, jaglanych oraz płatkach śniadaniowych certyfikowanych jako ekologiczne, wykazały czystość tych produktów. Nie stwierdzono w nich obecności szkodliwego glifosatu.

Listek z białych gwiazdek na zielonym tle – ważny znak

Bądźmy uważnymi konsumentami. Rynek zalany jest przetworami pseudoekologicznymi. Bardzo często użyte w nich warzywa pochodzą z nieekologicznych upraw, są nieodpowiednio składowane.
Jeśli przygotujemy kiszonkę na nieekologicznych warzywach, pełnych azotanów i fosforanów, to z pewnością żadnych efektów prozdrowotnych nie uzyskamy. Warto wiedzieć, że podczas fermentacji surowce oddają wszystko do płynu, również to czym były nawożone.

Jedynym sposobem na zdrowie jest świadome wybieranie produktów regionalnych i certyfikowanych jako ekologiczne. Sama deklaracja rolnika nie wystarcza. Często mylą oni pojęcia gospodarki tradycyjnej z organiczną, ekologiczną. Zagrożeniem jest nie tylko sposób nawożenia, ale również jakość gleby i bliskość ośrodków przemysłowych oraz dróg szybkiego ruchu. Certyfikacja ekologiczna wyklucza nierzetelne gospodarstwa. Dlatego znak BIO to nie tylko marketing, ale i gwarancja jakości. Warto pamiętać, że ma on swój jednolity wygląd i nie może być modyfikowany.

Wykorzystaliśmy informacje z wykładu Jakość żywności ekologicznej i jej wpływ na zdrowie człowieka prof. Ewy Rembiałkowskiej (Instytut Nauk o Żywieniu Człowieka).