Dziś piszemy o blaskach i cieniach znanej akcji Veganuary.

Tym, którzy się jeszcze nie zetknęli z terminem Veganuary (wegański styczeń), wyjaśniamy, że to nazwa akcji zachęcającej do odstawienia mięsa i produktów odzwierzęcych przynajmniej na miesiąc, styczeń (vege + january).

Kampania zapoczątkowana w 2014 roku w Wielkiej Brytanii przez organizację pozarządową o nazwie Veganuary w ciągu kilku lat stała się akcją globalną i zyskuje coraz więcej uczestników (w 2021 do wyzwania przystąpiło około 350 000 osób), a jej ambasadorami są między innymi  Joaquin Phoenix i Paul McCartney.

W działalność organizacji Vegenuary wpisana jest także stała relacja z producentami żywności, sieciami handlowymi oraz restauracjami, które są sukcesywnie zachęcane do zwiększania oferty produktów wegańskich.  Jak się wydaje zachęta nie przychodzi już z takim trudem jak przed laty, bo asortyment wegański po prostu się sprzedaje.

Według danych agencji badań rynkowych GfK kategoria zamienników mięsa w ostatnich 12 miesiącach była najbardziej dynamicznie rozwijającą się kategorią spożywczą i wzrosła aż o 95%.

Roczna wartość sprzedaży najpopularniejszych produktów wegetariańskich w tym roku to 441 mln zł.

Największą wartość generują mleka roślinne, następnie gotowe dania i pasty kanapkowe.

Jak podają badania The Vegan Society ponad 13 milionów Brytyjczyków ograniczyło spożycie mięsa podczas pandemii koronawirusa, a według Veganuary 42 % uczestników akcji podało jako powód podjęcia wyzwania chęć poprawy stanu zdrowia.

Cóż w tym kontrowersyjnego zapytacie?

Otóż w 2021 roku do akcji przystąpili przedstawiciele kierownictw wielu firm:

Bloomberg, Marks&Spencer, Tesco, Pricewaterhouse Coopers, Ernst&Young, a także Nestle.

Szef Nestle na Europę zachęcał swoich pracowników do wzięcia udziału w Vegenuary i spróbowania diety roślinnej. Ten gest właśnie został odebrany jako zwykły chwyt marketingowy, nie zaś wyraz troski o środowisko czy los zwierząt, gdyż między innymi mowa była o inspiracji produktami z linii Garden Gourmet, czyli marką Nestle specjalizującą się w zamiennikach mięsa. Zamienniki mięsa mielonego, grillowanego kurczaka, burgera wołowego, klopsików przygotowywane są na bazie soi, pszenicy, koncentratu buraczanego i oleju z kokosa, który występuje w roli marmurkowego tłuszczu. Wegańskie z pewnością nie są, bo jak sprawdziliśmy w składzie znajdują się jajka, ale wegetarianie może spróbują. Ograniczone zaufanie wegan do Nestle wynika z przeszłości firmy, fakt, sięgającej lat 70., kiedy firma prowadziła agresywną kampanię reklamująca mleko modyfikowane zamiast mleka matki. Koncern spotykał się także z zarzutami, potwierdzonymi, o wykorzystywanie pracy dzieci i pracę przymusową na plantacjach kakaowca. Poza tym ten szwajcarski,  światowy lider branży spożywczej jest właścicielem marek, którym daleko do pojęcia roślinnego zdrowia, takich jak płatki  Nesquik, Chocapic, Cini Minis, Cheerios, Kangus, czy słodycze Princessa, KitKat, Lion, JoJo.

Niezależnie od intencji, jakie przyświecają koncernowi Nestle oraz innym markom, nam wypada przypomnieć, że jeść wegańsko, niekoniecznie oznacza zdrowo. Jedzenie bezmięsne może być tak samo bezwartościowe jak każde inne. Wysoko przetworzone i „wzbogacone” chemią.

Zachęcamy Was jak zwykle do zjadania żywności certyfikowanej jako ekologiczna, bo tylko taka daje pewność, co do pochodzenia surowców, z których ją przygotowano.

I zapraszamy wszystkich rzecz jasna do wegańskiego stycznia, wegańskiego lutego i wegańskiego życia…

Zawsze czekają na Was nasze ekologiczne, roślinne słoiki: na śniadanie, lunch, obiad i kolację.